Po 10 miesiącach wytężonej pracy, bardzo trudnej na początku, gdyż był to czas wzajemnego poznawania się, uczenia się siebie, teraz jest tu jak w domu. Rozpoznają nas bezbłędnie. Czasem wydaje się na pierwszy rzut oka, że ten kontakt nie będzie możliwy. A jednak to tylko pozory. Aby się o tym przekonać , trzeba być wśród nich i okazać im serce. Odpowiedzą tym samym. W warsztatach zatrudniamy 10 terapeutów, pedagoga, psychologa, pielęgniarkę z doświadczeniem w pracy psychiatrycznej, rehabilitantkę, pracownika socjalnego, kierowcę, księgową oraz pracownika, który dba o nasz duży budynek i otoczenie warsztatu. Mnie przypadło w udziale zarządzanie całą instytucją. Terapeuci uczą podopiecznych malować, rzeźbić, pod ich kierunkiem niepełnosprawni wykonują piękne prace z drewna, szyją, haftują, hodują zwierzęta, przygotowują posiłki dla wszystkich uczestników. Dla najtrudniejszej grupy niepełnosprawnych stworzony został warsztat terapii mowy. Jest też grupa sprawna intelektualnie - nasi "wózkowicze". Dla nich jest warsztat poligrafii, w którym zespół redakcyjny tworzy dwutygodnik - To i owo o Warsztatacie Terapii Zajęciowej w Wąbrzeźnie. Posługują się oni komputerami, sami przeprowadzają wywiady, sporządzają skład, skanują zdjęcia do kolejnych numerów. Gazetka jest wkładką do Wiadomości Wąbrzeskich i dzięki temu mieszkańcy miasta mogą się dowiedzieć, co się dzieje w warsztatacie, co robimy, dokąd jeździmy i kto nas odwiedza. Najbliższy numer będzie miał wyjątkowo uroczystą szatę, bo też wydarzenie było bardzo doniosłe. 21 listopada 2000 r. odwiedziła nas marszałek Senatu RP Alicja Grześkowiak. Powód tej wizyty był zupełnie wyjątkowy. Trójka terapeutów: Joanna Reichel, Jakub Kubiak i Marek Galczewski z warsztatów: plastycznego, rzeźby i witrażu, oraz stolarskiego, przez pięć miesięcy tworzyli dar dla Ojca Świętego. Dar ten to 10 scen biblijnych malowanych na szkle i oprawionych w cieniutkie ramki. Umieszczone zostały w pięknie rzeźbionej drewnianej skrzyni, z ręcznie wykonanymi okuciami. Na wieku skrzyni wypisana została dedykacja - "Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II w darze od Warsztatu Terapii Zajęciowej w Wąbrzeźnie".

Dar dla Papieża Jana Pawła II wykonany przez pracowników Warsztatu Terapii Zajęciowej

Przekazanie daru dla Papieża na ręce Pani Alicji Grześkowiak Marszałek Senatu RP. Listopad 2000 rok

Pani Alicja Grześkowiak Marszałek Senatu RP w styczniu 2001 roku wręczyła nasz dar Ojcu Świętemu

Pani Marszałek w styczniu 2001 r. zawiozła nasz dar do Ojca Świętego. Wśród gości przybyłych tego dnia do Warsztatu był też przedstawiciel Kurii Biskupiej, ks. Sylwester Ćwikliński, który pobłogosławił dar. Pani Marszałek ofiarowała (WTZ) pięknie wydane Pismo Święte. Nasi goście mieli możliwość zapoznania się z dorobkiem uczestników Warsztatów w okresie ostatnich 8 miesięcy działalności. W warsztacie stolarskim mamy kilku uzdolnionych podopiecznych, którzy wykonują piękne, wycinane i malowane przedmioty. Mirek pilnuje porządku i bardzo pracowicie spędza dni, Krzyś, maluje na szkle, przeważnie siedząc przy parapecie, gdyż tam jest mu najwygodniej. W warsztacie rzeźby Adaś wykonuje wielkich rycerzy, starych wojów, figurki szachowe i anioły, którym czasem cieknie łza z oka. Jego kolega Rafał mimo swej wielkiej postury maluje na szkle delikatne kwiaty i małe zwierzątka. W warsztacie plastycznym Mariusz przelewa swoje fantazje na płótno. Marcin maluje gliniane świeczniki. W warsztacie haftu i tkactwa powstają piękne pamiątki, małe gobeliny, haftowane serwetki. Najlepsi są Gosia i Krzysztof, z jedną nogą, dużą wagą i wielką cierpliwością. W warsztacie krawieckim dwie Anie bardzo dzielnie pracują, przygotowując kostiumy dla grupy teatralnej, która powstała w WTZ. Pierwsze przedstawienie - bajkę o Czerwonym Kapturku obejrzało już bardzo wiele osób, w tym nasi goście. Podopieczni wykonując swoje role, śpiewają i bardzo starają się, aby wszystko się udało. Maciej jest wspaniałym wilkiem, Stenia - Czerwonym kapturkiem, Mariusz - leśniczym, Ania - babcią. Trudno tu wszystkich wymienić, gdyż zespół liczy 12 osób. Teatrzyk został zorganizowany w warsztacie muzycznym. "Naczelny redaktor"- Agnieszka, mimo iż przykuta do wózka, jest niezwykle operatywna. Układa teksty, przeprowadza wywiady, a także śpiewa. Występowała na naszej scenie przy akompaniamencie terapeuty. Bardzo wzruszyła gości swoim występem. W redakcji pomagają jej dzielnie Tomek, Rafał i Maciej. W dużej sali rehabilitacji, bardzo dobrze wyposażonej, nasi podopieczni ćwiczą, są masowani, usprawniani. Ci najbardziej sprawni przygotowują się do olimpiady dla osób niepełnosprawnych. Raz w tygodniu grupa uczestników jeździ na zajęcia do stadniny koni. Hipoterapia jest dla nich bardzo atrakcyjna. Lubią jeździć i uwielbiają konie. W warsztacie gastronomicznym mamy wyłącznie dziewczęta. One same układają jadłospis, a nawet wykonują "sałatkę Gosi". Te najbardziej sprawne utrzymują kuchnię we wzorowym porządku. Jest też grupa podopiecznych bardzo trudnych, takich którzy nie mówią lub mówią bardzo wadliwie. Dla nich stworzony został warsztat terapii mowy. Mamy też grupę, która wspaniale czuje się przy pracach na powietrzu. Porządkuje teren wokół budynku, uprawia grządki, sadzi iglaki. Uczestnicy Warsztatów jeżdżą na wycieczki, poznają nowe miejsca, przeżywają nowe sytuacje. Przybyli do nas z różnych miejsc i różnych domów. Wielokrotnie słyszałam zdanie "z niej, z niego i tak nic nie będzie". A na przekór wszystkiemu Ala chodzi. Chodzi, choć nikt w to nie wierzył. Oparta na balkoniku chodzi prawie bez przerwy. Nie mówi, mało rozumie, ale jest szczęśliwa. Bycie w grupie - dla nich to chyba najważniejsze. Tak świetnie się rozumieją... Mocniejsi pomagają słabszym, m.in. ubierać się, pilnują porządku. Mają znakomicie rozwinięty instynkt opiekuńczy. Są tacy, którzy na zmianę krzyczą, śmieją się lub płaczą. Ale my wiemy, że za chwilę wszystko będzie dobrze. Janusz siedzi w wózku od zawsze. Puzzle układa językiem, kiedyś próbował malować ustami, ale nie miał na to wielkiej ochoty. Wojtuś drze kolorowe czasopisma na małe kawałeczki, które przykleja na specjalnie zrobionej dla niego tablicy. Zawsze opowiada swoje przeżycia po wyjeździe od nas. Pomaga swojemu koledze Markowi w wykonaniu prostych czynności. Stale trzymają się za ręce, są nierozłączni. Basia miewa ataki epilepsji, ale tylko niektóre są prawdziwe. Koniecznie chce pojechać do szpitala. Halinka, aby zwrócić na siebie uwagę, potrafi sześć razy w ciągu dnia nie zdążyć do łazienki. Uczymy ich takich powszednich, podstawowych zachowań, jak przywitanie, pożegnanie, podziękowanie i przeproszenie. Uczestnicy nabyli u nas nawyku mycia zębów, choć przez parę tygodni zjadali pastę. Teraz jest już dobrze. Sami po posiłku ustawiają się w kolejce do umywalni. Pielęgniarka kąpie ich, strzyże, dogląda i pilnuje, aby bielizna uczestników była czysta, opatruje skaleczenia, dba o regularne przyjmowanie leków. Problemem niepełnosprawności zajmuję się od kilku lat. Nie udałoby się stworzyć tego wspólnego domu, gdyby nie upór i absolutne przeświadczenie o konieczności utworzenia go dla osób niepełnosprawnych, aby były w nim warunki i możliwość przebywania w innym miejscu niż dom rodzinny. Stało się to dzięki pomocy Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Tam możemy zawsze liczyć na pomoc i radę. PFRON finansuje funkcjonowanie Warsztatów. Na święta Bożego Narodzenia nasi podopieczni uczyli się kolęd, grupa teatralna przygotowała jasełka, w warsztatach uczestnicy kleili łańcuchy i robili ozdoby. Grudzień był radosny, świąteczny, pełen niespodzianek i prezentów, ale i pełen zadumy.

Kierownik Warsztatu Terapii Zajęciowej

Marta Kowaliszyn